Marketing internetowy to nie jeden kanał, lecz zestaw narzędzi, które mają doprowadzić obcą osobę od pierwszego zetknięcia z marką do zakupu. Bywa nazywany różnie — marketing cyfrowy, marketing elektroniczny czy po prostu internetowy marketing — ale za tymi nazwami stoi ta sama logika: mierzalna ścieżka klienta zamiast działań „na wyczucie".
Najczęstszy błąd małych firm polega na tym, że kanały traktuje się osobno. Ktoś prowadzi profil, ktoś inny odpowiada za reklamy, strona powstała trzy lata temu i nikt jej od tego czasu nie dotykał. Każdy element z osobna wygląda poprawnie, a zapytań nie ma. Dzieje się tak dlatego, że klient nie porusza się jednym kanałem — widzi post, potem reklamę, potem wchodzi na stronę i porównuje z konkurencją. Jeśli te punkty nie mówią jednym głosem, ścieżka się urywa.
Kierunki: seo marketing, smm marketing i performance marketingMarketing seo i seo marketing to ten sam obszar — budowanie widoczności w wynikach wyszukiwania. Efekt jest odroczony o kilka miesięcy, ale trwały: raz zdobyta pozycja pracuje także wtedy, gdy budżet reklamowy jest wstrzymany. To fundament, którego nie da się zastąpić reklamą.
Smm marketing, czyli marketing w social media, odpowiada za zaufanie. Klient rzadko kupuje przy pierwszym kontakcie — najpierw sprawdza profil, ogląda opinie, patrzy, czy firma w ogóle żyje. Marketing w social mediach nie sprzedaje bezpośrednio, ale decyduje o tym, czy ktoś w ogóle napisze.
Performance marketing to warstwa, która daje wynik najszybciej i jest najłatwiejsza do rozliczenia. Podstawą performance marketingu jest jedno pytanie: ile kosztuje pozyskanie jednego zapytania i czy ta liczba mieści się w marży. Jeśli firma nie potrafi na nie odpowiedzieć, każde zwiększenie budżetu jest ryzykiem, a nie inwestycją.
Content marketing spina to wszystko. Materiały przygotowane w ramach content marketingu pracują jednocześnie na SEO, na media społecznościowe i na reklamę — ten sam artykuł buduje widoczność, daje temat na post i staje się stroną docelową kampanii.
Kiedy pojedyncze działania przestają wystarczaćIm więcej kanałów, tym większe ryzyko, że zapytanie zginie po drodze. Właśnie po to powstał marketing automation — nie po to, żeby zastąpić człowieka, tylko żeby nic nie zostało bez odpowiedzi. Automatyczne powiadomienia, przypomnienia o porzuconym koszyku, uporządkowana baza kontaktów: to rzeczy, które w małej firmie robi się ręcznie, dopóki liczba zgłoszeń na to pozwala.
Podobnie działają narzędzia email marketingu. W kampanii reklamowej płacisz za każdy kontakt od nowa; lista adresowa należy do Ciebie i nie zależy od zmian algorytmu ani od zablokowanego konta reklamowego. To najtańszy kanał w przeliczeniu na sprzedaż — i najczęściej pomijany przez małe firmy.
- W praktyce problem rzadko leży w jednym miejscu. Reklama przyprowadza ludzi, strona ich gubi. Albo strona jest w porządku, ale nikt nie odpowiada na wiadomości poza godzinami pracy. Dlatego zanim zwiększy się budżet, warto sprawdzić całą ścieżkę — od kliknięcia do płatności.